10/18/2018

Łąka

Łąka

 Na zwyczajnej łące - paść się mogą krowy
- wieczorem ognisko - widok to typowy.
Jakże są wspaniałe ziemniaki pieczone
zwłaszcza, gdy szczęśliwym dzieciństwem kraszone!


Jeśli jest podmokła - wygląda jak z bajki,
gdy błękitem zdobią niezapominajki.
Na zalanej wodą - znajdziesz i kaczeńce
zdolne pięknem urzec Twe serce młodzieńcze.


Łąka tętni życiem - to raj dla owadów:
światem całym dla nich - ten kobierzec kwiatów.
Wśród nich się krzątają, fruwają i bzyczą
- czas ich biegnie prędzej - sekundy się liczą.


Złudzenia pryskają, gdy jesteśmy sami!
Tylko my się z czasem zbytnio nie liczymy,
dla nas się nie kończy... sami się łudzimy,
iż wszystko, co dobre - jeszcze jest przed nami:


Jednak - właśnie łąka dla Ciebie stworzona:
na niej swoje dla mnie otworzysz ramiona...
Zapomnimy wtedy o ziemi i niebie,
wystarczy nam tylko to, że mamy siebie.

10/15/2018

Sen 3

Sen 3
(Z lamusa)


Iść! - wciąż naprzód, żeby się nie cofać.
Gdy stanę: życie, ma dusza - ucieka
i gonić muszę, a gdy tchu brakuje
chciałbym, tak jak strusie - głowę w piasek schować.

Sam mosty spaliłem do Ciebie za sobą,
choć dawno runęły, kiedym zaślepiony
żył złudzeń powietrzem i z różowej mgiełki,
budował obraz Twój, nie - co było Tobą.

Cóż z tego, że Ciebie mi teraz brakuje,
gdym wcześniej nie widział, albo nie potrafił
zrozumieć, że chcesz mnie tylko w oddaleniu,
bo takiej bliskości tylko potrzebujesz.

Czy - pytam sam siebie - żałuję tych lat
przy Tobie - nie z Tobą - może teraz chcę?
Nie żałuję. To sen był - niech zostanie
snem, jakich pełen jest mój własny świat.

10/09/2018

Kiedyś

Kiedyś
( z lamusa )



Kiedyś byliśmy sobie bliscy.
Kiedyś spełnimy swe marzenia.
Kiedyś będziemy tak jak wszyscy,
których uczucie się nie zmienia.

Kiedyś pójdziemy gdzieś na spacer.
Kiedyś będziemy nad Zalewem.
Kiedyś być może Cię zobaczę,
gdy się uporasz ze swym gniewem.

Kiedyś zaczniemy dzień śniadaniem.
Kiedyś kolację razem zjemy.
Kiedyś zaskoczysz mnie wyznaniem,
że w szczęściu razem żyć możemy.

Kiedyś gotowa będziesz kochać.
Kiedyś nie będę już odludkiem.
Kiedyś buziakiem będziesz witać
mnie, gdy mieć będę dom z ogródkiem.


10/03/2018

Kraków jesienią

Kraków - jesienią


Pytasz mnie, jaki Kraków jest jesienią?
Z przyjemnością szybko wierszem odpisuję:
jarzębin korale jeszcze się czerwienią
- żółte i brązowe barwy dominują.

Aby rzucić okiem na Kraków z oddali
na kopiec Kościuszki trzeba zawędrować.
Z niego po horyzont widok wnet pochwalisz
- tej krótkiej wycieczki nie będziesz żałować.

Serce miasta  mocno bije na Wawelu
gdzie królowie polscy śpią głębokim snem.
Silną moc czakramu odczuwa tu wielu
- i Ty ją poczujesz (gdy zechcesz) - to wiem.

Lecz odwiedzić trzeba tę jedną dzielnicę:
Kazimierz był miastem tuż obok Krakowa;
ujrzeć tajemnicze, stare kamienice
- zachwycić się pięknem i w sercu zachować.


10/01/2018

Zmartwienia

Zmartwienia
(Z lamusa)

„Jest tylko jedna droga do szczęścia
- przestać się martwić rzeczami, na które nie mamy wpływu”.
Epiktet z Rzymu



Piękne to przesłanie, cudowna nauka
- jak ją zastosować, gdzie lekarstwa szukać?
Zimne, puste noce; ranki bez nadziei
- jak od moich myśli zmartwienia oddzielić?

Chętnie bym zapomniał, lecz ból wciąż „świdruje”,
toczy mnie od wewnątrz i nie ustępuje.
Zalać nie spróbuję „robaka” gorzałą
- muszę trzeźwo stoczyć moją walkę całą.

Chcę przestać się martwić, już sił mi brakuje;
bliskości kobiety czułej potrzebuję.
Tylko w jej pobliżu, tylko w jej ramionach
wierzę, że przetrzyma dusza poraniona.

Wiosna musi nadejść, do życia obudzi
myślę, że i takich jak ja smutnych ludzi.
Z doliny pod górę powoli wychodzę,
wstecz się nie oglądam, z przeszłością się godzę.

Chociaż do przełęczy ścieżka wiedzie stroma;
przepaść ciągle blisko - czuję, że dokonam
jeszcze wielu dobrych na tym świecie rzeczy.
Bardzo, bardzo pragnę miłości, co leczy!

9/23/2018

Kolejna jesień


Pragnę cię powitać wspaniała jesieni
nadzieją, że nastrój - poprawiając - zmienisz.
Melancholia, stąd kroczek malutki do smutku
- i tak rok po roku mija powolutku.

Chciałbym móc pogodnie swoje życie przeżyć,
kochać jak najdłużej, w szczęście mocno wierzyć.
Cieszyć oko pięknem więdnącej zieleni
- zanim przyjdzie zima i wszystko odmieni.

Chmury tak dostojnie płyną dziś po niebie
a ja wciąż żałuję, że nie ma tu Ciebie!
Piękno tej jesieni z Tobą chciałem przeżyć…
- a że tak nie będzie – ciężko mi uwierzyć.

9/16/2018

Znów w parku

Znów w parku



Idę pustym parkiem i sobą się cieszę,
na oczy przejrzałem, nigdzie się nie spieszę.
Jeszcze lato, liści pod nogami mało:
myślę sobie co w mym życiu się udało.

Przede wszystkim dzieci a także wnuczęta,
im zawdzięczam, że twarz ma jest uśmiechnięta.
Dzięki nim z radością witam każdy dzień
a życie upływa, niczym piękny sen.

Ciąg sukcesów w pracy, ważne stanowiska
- minęły, jak wielkie, sportowe igrzyska.
Wracam we wspomnieniach do początków pracy
- ona nawet teraz dużo dla mnie znaczy.

Lecz skąd to ukłucie jak zadra bolesna,
która – choć jej nie chcę – w sercu moim mieszka?
Długo, bardzo długo rani mnie swym ostrzem…
Bez niej moje życie stałoby się prostsze.

Niczym łyżka dziegciu w beczce pełnej miodu
- jak go nie skosztuję, nie doznam zawodu?
Więcej nie chcę szukać innej beczki miodu,
nadal maszeruję, choć wolniej – do przodu.